Nic się nie kończy prostym tak lub nie
I nie na darmo giną wojownicy
Dlatego mówię To początek końca
A lud pijany wspina się na mury
Bo pustką zieją szańce barbarzyńców
Strzeżcie się tryumfu jest pułapką losu
I nic nie znaczą wrogów naszych hołdy
Jeden jest ogień którym płoną stosy
Miecz o dwóch ostrzach trzyma tępy żołdak
Ja wam nie bronie radości
Bo losu nie zmienią wam wróżby
Ale pomyślcie o własnej słabości
Zamiast o tryumfie nad ludźmi
O straszne święto co poprzedza zgon
Szczęśliwe miasto pod rządami Priama
Rynki świątynie freski poematy
Zbezcześci zabłocony but Achaja
Ślepota dzieci twych otwiera bramy
Już mrówcza fala toczy się po polu
Gdzie niewzruszenie tkwi Czerwony Koń
Ach jakbym chciała być jak oni być jak oni
Ach jak mi ciąży to co czuję to co wiem
Bawcie się pijcie dzieci
Jak się bawić i pić potraficie
Są ludy co dojrzały do śmierci
Z rąk ludzi niedojrzałych do życia
Są ludy!
O blogu
sobota, 10 maja 2008
Quo vadis Europe?
niedziela, 4 maja 2008
sobota, 3 maja 2008
Historia magistra vitae
Czytając "Upadek Rzymu" Josepha Vogta można dopatrzyć się pewnym paraleli pomiędzy schyłkiem Cesarstwa a sytuacją ekonomiczno-społeczną dzisiejszej tzw. zachodniej cywilizacji. Jedną z przyczyn upadku Imperium była recesja gospodarki w różnych gałęziach rzemiosła stanowiącego obok handlu podstawowe źródło utrzymania dla ludności miast. Przyczyn regresu należy dopatrywać się w rozpowszechnionym wykorzystaniu niewolnej siły roboczej niezainteresowanej - przez wzgląd na swój pośledni status - jakością produkcji. Co więcej dobry dostęp do taniej siły roboczej eliminował ekonomiczną presję na doskonalenie metod wytwórczych i ich wydajność.Oczywiście nie tłumaczy to ogólnego zastoju w rozwoju techniki zauważalnego już od I w.p.n.e. Przyczyny należy upatrywać w samej kulturze owego okresu. Grecki racjonalizm powoli wypalał się. Nie przyrastała bowiem wiedza empiryczna a to ze względu na to, iż antyk "nie znał" eksperymentu, bazował raczej na obserwacji. Szerzej objawiało się to, szczególnie od końca II w.n.e, szybkim rozprzestrzenianiem się filozofii neoplatońskiej oraz wschodnich kultów mistycznych i misteryjnych jak chociażby mitraizm. Także szkolnictwo przeżywało kryzys. Edukacja ograniczała sie do gramatyki i retoryki - opierała sie głownie na klasykach. Filozofia, matematyka i inżynieria znajdowały sie poza nurtem klasycznego kształcenia, które ukierunkowane było na przygotowanie do studiów prawniczych, umożliwiających karierę w administracji cesarskiej. Szczególnie warstwy średnie postrzegały wykształcenie przez czysto utylitarystyczny pryzmat.
Powyżej, z grubsza zarysowana sytuacja, przypomina po części, to z czym mamy do czynienia dziś w Europie i USA. Role niewolników zajęli imigranci z Afryki, krajów Maghrebu i Bliskiego Wschodu, przyczyniając się do osłabienie presji modernizacyjnej w przemyśle (w okresie ostatnich 10-15 lat) oraz rozleniwienia społeczeństw zachodnich stroniących od pracy fizycznej czy bardziej uciążliwych zawodów w sektorze usług.
Tak jak w dobie Imperium Romanum niewolnicy z krajów barbarzyńskich współcześni imigranci nie posiadają zbyt wielkich kwalifikacji zawodowych i wykształcenia. Wielu ludzi z kręgów biznesowych traktuje to jako gwarancję, iż grupa ta nie będzie zbyt szybko awansowała społecznie zapewniając tanią siłę roboczą. Oczywiście przedsiębiorcy nie są jedynymi winnym obserwowanej obecnie wzmożonej imigracji, za którą wielu z nich intensywnie lobbuje . Winni są sami Europejczycy rozleniwieni przez wysokie subsydia społeczne w ramach państwa opiekuńczego.
Zapewne wielu przyrównanie niewolnika z czasów rzymskich do obecnych afrykańskich czy muzułmańskich imigrantów wyda się nie trafne. Jednkże zważyć należy na fakt, iż jednym i drugim nie zależało lub nie zależy na jakości i wydajności produkcji. W pierwszym wypadku było to związane ze statusem społecznym i prawnym zaś w drugim jest to związane z kulturą.
Spora rzesza imigrantów ze względu na swoje słabe kwalifikacje utrzymuje się z zasiłków w czym przypomina także rzymski plebs wyrugowany z rynku pracy przez powszechną dostępność niewolników. Mimo, iż geneza sytuacji ekonomicznej obu grup jest inna efekt jest ten sam: w ich obrębie kształtowała się bądź kształtuje się specyficzna roszczeniowo-odwetową mentalność bezradności życiowej.
Wracając do kwestii edukacji, wraz z amerykanizacją kultury Zachodu, coraz bardziej upowszechnia się postrzeganie wykształcenia w kategoriach utylitarnych - jako narzędzie do zdobycia dobrze płatnej pracy.
Przemysł wywiera presję na rządy i uczelnie w celu większej specjalizacji kierunków studiów. Władze centralne wielu państw tną wydatki na badania podstawowe przenoszać tak pozyskane środki na badania o charakterze politechnicznym. Poza wykształceniem prawniczym nauki humanistyczne cieńsza sie coraz mniejsza estymą - ich studiowanie ma umożliwiać karierę w administracji lokalnej lub rządowej czy w strukturach korporacyjnych. Nawet fizyka tak hołubiona za czasów Zimnej Wojny zaczyna być bagatelizowana jako swego rodzaju ekstrawagancja. Politycy uważają, iż "nowoczesnemu" społeczeństwu potrzeba specjalistów a nie intelektualistów.
Na efekty nie trzeba będzie długo czekać - prędzej czy później niedofinansowanie badań podstawowych zahamuje rozwój nauk stosowanych.
Kto nie przerobił lekcji historii musi ją powtórzyć.
Powyższy artykuł ukazał się na portalu europa21.pl
czwartek, 28 lutego 2008
Chichot historii. Krótkie przemyslenia o chrześcijaństwie.
wtorek, 5 lutego 2008
sobota, 2 lutego 2008
piątek, 18 stycznia 2008
Open Season by Stuck Mojo
niedziela, 7 października 2007
Nowa definicja lewaka
i zaśliniony skręt w dziurawych ząbeczkach. Uwaga: trzymać sie po nawietrznej, lewak zwykle cuchnie ostatnimi trzema kacapami, z którymi uprawiał multi-kulti.
Źródło: forum gazeta.pl
wtorek, 4 września 2007
czwartek, 24 maja 2007
Ceterum censeo .....
Zobacz też to
Dalsze istnienie kultury iSSlamu i jej pochodnych plugawi tę planetę, a każdy kto każe je szanować jest skurwysynem niezasługującym na prawa człowieka !
czwartek, 10 maja 2007
Na każdy anarcho-lewacki ryjek znajdzie się kijek
To włąśnie lubie we francuskiej policji: jak widzi, że ma do czynienia ze zwykłą hołotą to nie ma zmiłuj się - od razu kij na ryj. Mam tylko nadzieje, że na posterunku "popracują" jeszcze nad tym kolesiem.Mam tylko nadzieję Sarko z równą stanowczością oczyści życie polityczne we Francji z wpływów skrajnej lewicy, której de facto zależy już tylko na ciułaniu głosów wśród imigrantów, islamistów i marginesu społecznego. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy dziedzictwo '68 już dawno uległo erozji. Dlaczego doszło do tego tak szybko? Wynikło to z samego charakteru ruchu, który poza chęcią obalenia "starego systemu" i wiecznego łamania zasad nie proponowało konkretnego, konstruktywego, alternatywnego programu. Poza ogólnikowymi, co prawda szczytnymi, hasłami nie formułowano recept na rozwiązanie wielu szczegołowych problemów.
Dlatego bardzo szybko z siły potępowej przemienił się w bezrefleksyjną reakcję (o co kiedyś oskarżał prawicę - ot chichot historii), która chce nagiąć rzeczywistość do wyznawanej ideologii, wedle której reformy społęczeństwa można dokonać w ciagu zaledwie 3 pokoleń. Jest to oczywisty nonsen, gdyż nie można ot tak zanegować wpływu poprzednich pokoleń na współczensa mentalność. Nie da się wykorzenić ot tak człowieka z pewnych "schematów" w patrzeniu na rzeczywistość a kształtowanych przez wielowiekową kulturę, niezależnie czy owe dziedzictwo postrzegamy jako szkodliwe czy nie.
środa, 11 kwietnia 2007
Fikcja równości
W obecnych warunkach, ogólnie panującej poprawności politycznej, w debacie społecznej jedynymi różnicami miedzy poszczególnymi rasami są tylko kolor skóry i wygląd zewnętrzny. Z drugiej strony, każdy z nas spotyka w swoim otoczeniu ludzi, różniących nie tylko pod względem fizycznym ale też potencjału intelektualnego.Oczywistym wnioskiem płynącym z historii ewolucji gatunku ludzkiego jest, iż wspomniane zdolności umysłowe są bardzo silnie uwarunkowane genetycznie. Potwierdzają to badania genetyczne i antropologiczne. Wykopaliska wskazują na pojawienie się zaczątków kultury, sztuki i języka na ok. 50 tyś. lat temu, choć pod względem anatomicznym nie różnimy się znacząco od naszych przodków sprzed 200 tyś. lat. Zastawiająca jest koincydencja tych zmian z pojawieniem się trzech genów. Pierwszy z nich - FOXP2 – dopowiada za zdolności językowe. Osoby z jego mutacją mają poważne problemy z rozumieniem mowy i jej artykulacją. W ludzkim genomie FOXP2 pojawił się nie wcześniej niż 50 tys.lat temu w Afryce. Tak więc dopiero ludzie, którzy z niej wywędrowali w tym okresie potrafili w sposób efektywny porozumiewać się. Kolejny gen to MCPH1 odpowiedzialny za wytwarzanie białka zwanego mikrocefaliną wpływającym na wielkość mózgu. Pojawił się on ok. 37 tyś lat temu, akurat wtedy, gdy pojawiło się myślenie symboliczne i magiczne. Ok. 5800 lat temu pojawiła się nowa odmiana genu ASPM, który również reguluje wielkość mózgu. Wtedy to mamy do czynienia z pojawieniem się pierwszych większych miast na Bliskim Wschodzie, które wymagały stworzenia nowego systemu zarządzania i podziału pracy. Pojawiło się też pismo i upowszechniło się rolnictwo. Z kolei na Dalekim Wschodzie w tym okresie zaczynają się kształtować zręby cywilizacji chińskiej. Nowa wersja genu występuje u 10 % ziemskiej populacji, dalsze 50 % posiada jego starą wersję, pozostałe 40 % ma w swoim genomie obie jego wariacje. Nierównomierna propogacja tego genu tłumaczona jest względami geograficznymi utrudniającymi jego "rozprzestrzenienie". Nowa wersja genu rozpowszechniona jest najbardziej wśród Europejczyków i Azjatów. Nie powinno to dziwić, gdyż Europe i Azję łączą wielkie obszary stepowe, które znacznie ułatwiły komunikację i krzyżowanie osobników pochodzacyh z różnych obszarów geograficznych.
Pojawia się pytanie czy potencjał intelektualny jest, pod względem statystycznym, taki sam dla każdej populacji człowieka? W świetle w/w faktów znaczące jest, iż średni iloraz IQ Europejczyków i Azjatów kształtujący się między 100-106 jest o ponad 20-30 punktów wyższy od średniego ilorazu dla ludności o pochodzeniu afrykańskim (IQ 75-85). Jeszcze bardziej intrygujące jest, iż wyniki te nie zmieniły się na przestrzeni 80 lat, mimo polepszenia się warunków życia tej grupy w obrębie społeczeństw Europy i USA. Podobnie nie zaobserwowano większych zmian średniego IQ, w granicach 70-75, dla ludności rasy czarnej mieszkającej w Afryce na przestrzeni wieku. Różnice te przejawiają się w dysproporcjach w wielkości mózgu dla danej rasy: i tak Azjaci mają średnio mózgi o objętości średnio większej od Europjeczyków o 16 cm^3, zaś Afrykanie mniejszą średnio o 82 cm^3. Nie muszę chyba nadmieniać, iż każdy cm^3 zawiera wiele milionów komórek nerwowych.
Jeśli chodzi o Afrykanów i Afroamerykanów przyczyny w różnicach potencjału intelektualnego osobników wywodzących się z tych populacji względem mieszkańców Europy mogą albo trojakiego rodzaju:
1.Po pierwsze mogą być to względy genetyczne związane z innym modelem selekcji naturalnej – inne cechy były promowane przez dobór na terenie Europy i Afryki. W przeciwieństwie do utartych opinii głód na Czarnym Ladzie na dobre zadomowił się dopiero po dekolonizacji. Wynikło to z nieudolności politycznej postkolonialnych krajów jak i z rozrostu populacji Afryki związanego z postępem cywilizacyjnym zainicjowanym przez kolonizatorów (szpitale, podstawowa edukacja). Przed podbojem warunki naturalne nie stymulowały do rozwinięcia się cywilizacji. Pożywienia nie brakowało dla relatywnie niewielkich społeczności łowiecko-zbieracko-rolniczych. Mięso można była dość łatwo zdobyć – dzięki zawartej w nim witaminie D możliwe było utrzymanie mocnej pigmentacji skóry, co jest bardzo ważne w słonecznym i gorącym klimacie. W Europie warunki były znacznie trudniejsze, wymagały lepszej organizacji pracy w celu np. wytworzenia ubioru, organizacji zapasów oraz zaadaptowaniu schronienia na okres zimowy. To kładło ewolucyjną presję na rozwój umiejętności poznawczych a nie tylko na sprawność fizyczną. „Nagromadzony” w ten sposób „potencjał” został skonsumowany na Bliskim Wschodzie gdzie powstały pierwsze cywilizacje.
2. W bliższej perspektywie dysproporcje miedzyrasowe w średnim IQ mogą wynikać także z warunków bytowych na przestrzeni ostatnich 300 lat. Wtedy to mamy do czynienia ze znaczącym urozmaiceniem jadłospisu mieszkańców Europy. Miało to znaczący wpływ na „jakość” potomstwa, gdyż nieodpowiednie żywienie ujemnie wpływa na przebieg ciąży. Najbardziej zaskakujące jest, iż te rozwojowe obciążenia przenoszą się na następne pokolenia. Wynika to, z tego względu, iż niedożywienie płodu płci żeńskiej powoduje zmieszenie się u niego łożyska. Przyszła matka ma więc mniejsze szanse na wydanie zdrowego potomstwa.
3. Niewolnictwo także odcisnęło swoje piętno na Afrykanach wykorzystywanych w Nowym Świecie jako darmowa siła robocza. Wszystkie jednostki przejawiające wrodzone talenty przywódcze i organizacyjne były bezlitośnie eliminowane z populacji niewolników. Wszystkie zachowania mające służyć pogłębieniu integracji ich społeczności i poprawienia warunków bytowania spotykały się z ostrymi represjami. Usuwano w ten sposób z życia tych ludzi wszelkie pozytywne i konstruktywne wzorce postępowania.
W świetle wyżej przytoczonego rozumowania dochodzę, iż równość jest fikcją a wizję Johna Locke’a człowieka jako „tabula rasa” możemy włożyć miedzy bajki. Powstaje więc pytanie jakie wyciągiem z tego wszystkiego wnioski? Czy uprawnia nas to do wprowadzania pewnych form eugeniki w świetle nieproporcjonalnego przyrostu naturalnego w krajach Afryki i wynikającej z tego masowej imigracji do Europy i USA? Myślę, że jeszcze nie. Czy uprawnia nas to do zaostrzenia prawa wobec imigrantów? Jak najbardziej, gdyż w świetle w/w faktów i wobec odmienności kulturowej ich przystosowanie się do warunków panujących w społeczeństwach Zachodnich będzie bardzo utrudnione.
Czy uprawnia nas to do ich eksterminacji ? Oczywiście, że NIE!



