O blogu
środa, 30 lipca 2008
Nowe oblicze islamskiej propagandy
Jak bym słyszał komunistyczną propagandę: Każdy robotnik musi sławić zalety rewolucji proletariackiej gdziekolwiek jest, cokolwiek robi...takie wypowiedzi wskazują jasno na totalitarne zapędy apologetów Islamu
Ellada, Hora Tou Fotos
Widać to nie tylko w stylu życia w dzisiejszej Helladzie ale w sztuce, szczególnie zaś muzyce
Nawet ateista czy agnostyk musi zgodziś się, że resztki kultury późnego antyku przechowały się w Grecji dzięki Kościołowi Prawosławnemu.
poniedziałek, 19 maja 2008
Rytuał Devotio
Devotio (łac. „poświęcenie”) było szczególną odmianą ślubowania. Zwykły ślub, czyli votum, polegał na obiecaniu bogom określonej ofiary jeśli wysłuchają prośby. Tutaj zaś dobrowolnie składano w ofierze swoje życie jeszcze przed otrzymaniem oczekiwanej pomocy sił wyższych. Obrzędu devotio dokonywano w sytuacjach wyjątkowych, gdy bitwa przybierała bardzo zły obrót. Człowiek, który miał dokonać devotio musiał robić to całkowicie z własnej woli, nikogo nie można było zmusić do poświęcenia się, bo uważano, że nie odniosłoby to wtedy odpowiedniego skutku, a nawet rozgniewałoby bogów. Przeważnie devotio dopełniał dowódca armii. Był on odpowiedzialny za wojska, więc powinien zrobić wszystko, co w jego mocy, aby zapewnić im zwycięstwo i uchronić od klęski. Jeśli legionami kierował konsul, najwyższy urzędnik republiki, to jego odpowiedzialność była jeszcze większa – za całe państwo. Ludzie, którzy dokonali devotio byli uważani za bohaterów i przechodzili do historii (jak dwóch konsulów z rodu Decjuszy).
Rytuał poświęcenia był ściśle określony i nad jego dopełnieniem czuwał towarzyszący armii pontifex (kapłan). Osoba mająca oddać życie ubierała strój zwany toga praetexta – białą togę z purpurowym paskiem na brzegu. Następnie stawała na położonej na ziemi włóczni i powtarzała słowa ślubowania wypowiadane przez kapłana. Podkreślały one, że śmierć tego człowieka ma być ofiarą złożoną za ojczyznę. Przypominało to litanię - wzywano wszystkich ważniejszych bogów rzymskich, poczynając od Jowisza, Janusa oraz boga wojny Marsa. Na koniec zwracano się do bóstw związanych ze śmiercią, duchów świata podziemnego, jako tych, które mają władzę nad walczącymi. Wypowiadana formuła mająca przebłagać bogów brzmiała (wg przekazu Tytusa Liwiusza):
„Janusie, Jowiszu, ojcze Marsie, Kwirynie, Bellono, Lary, bogowie nowo przyjęci, bogowie opiekunowie ziemi naszej, bogowie, w których mocy jesteśmy my i nieprzyjaciele, boskie cienie zmarłych, do was się modlę, z czcią was błagam, o łaskawość proszę i wołam, byście narodowi rzymskiemu Kwirytów dali moc i zwycięstwo, a nieprzyjaciół narodu rzymskiego Kwirytów dotknęli strachem, przerażeniem i śmiercią. Jak to wypowiedziałem słowami, tak za rzeczpospolitą Kwirytów, za wojsko, legiony i posiłki narodu rzymskiego Kwirytów poświęcam legiony i wojsko nieprzyjacielskie razem ze mną bogom podziemnym i ziemi”.
Po dopełnieniu rytualnych czynności, dokonujący devotio ruszał samotnie na wroga (zwykle konno) i rzucał się na jego szyk. W momencie gdy ginął z rąk przeciwników, spadała na nich klątwa prowadząca do klęski. Wódz składając w ofierze swoje życie, przypieczętowywał los wrogiej armii, która miała podążyć za nim do krainy umarłych.
Utwór "Devotio" grupy Aion inspirowany rytuałem
wtorek, 13 maja 2008
Kto zdobędzie nowożytne areopagi? (Rzeczpospolita)
Jan Paweł II w książce „Przekroczyć próg nadziei” pisał, że dziś toczy się bój o duszę tego świata. Precyzował, że miejscami szczególnie zażartego konfliktu, zdaniem papieża, są „nowożytne areopagi”: „Areopagi te to świat nauki, kultury, środków przekazu; są to środowiska elit intelektualnych, środowiska pisarzy i artystów”.
Papieska diagnoza uznająca prymat kultury nad polityką znakomicie koresponduje z tezami wielu współczesnych politologów i psychologów społecznych, którzy piszą o wyższości władzy kulturowej nad władzą polityczną. Dzisiaj Hollywood czy CNN wywierają większy wpływ na Amerykanów niż Senat czy Izba Reprezentantów. Coraz rzadziej wyobraźnię zbiorową poruszają politycy, a coraz częściej gwiazdy mediów. To właśnie trendy kulturowe i obyczajowe lansowane przez środki masowego przekazu w największym stopniu zmieniają oblicze cywilizacji.
W jakim kierunku podążają owe zmiany? Jan Paweł II nie miał powodów do zadowolenia. Wielokrotnie pisał, że martwi go postępująca, zwłaszcza w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej, sekularyzacja i dechrystianizacja. Ubolewał nad kryzysem rodziny, zapaścią demograficzną i upadkiem tradycyjnych wartości. Nad podniesieniem aborcji, eutanazji czy związków jednopłciowych do rangi normy.
Symptomy owych przemian cywilizacyjnych można wymieniać jeszcze długo – jednak zasadnicze w tym kontekście wydaje się pytanie: czy przemiany te są wynikiem bezosobowych procesów kulturowych, czyli wynikają z obiektywnej logiki dziejów, czy też są rezultatem świadomych strategii człowieka? Odpowiedź, jaką najczęściej słyszy się w mediach, brzmi: „świat zmierza w tym kierunku”, „taka jest już kolej rzeczy”, „ludzkość dojrzewa i wyzwala się z dawnych ograniczeń” itp.
Reszta artykułuniedziela, 11 maja 2008
Tolerancja po turecku
"Oświadczam Ci, że jestem Twoim Panem. Postanowiłem, że niezwłocznie zrobię z niemieckiego imperium to co zechcę, a chcę pozostawić po sobie w tymże imperium pamięć o mojej straszliwej zachciance. Będę więc chciał wprowadzić moją religię i będę prześladować Twojego Boga. Dla spełnienia swojej woli i dla swojej radości zamęczę wasz kler i obnażę piersi Twoich kobiet dla pysków moich psów i innych zwierząt. Tego wystarczy abyś pojął co z Tobą zrobię, jeśli Twój rozum jest w ogóle w stanie to pojąć."
Komentarz wydaje się zbyteczny
sobota, 10 maja 2008
Quo vadis Europe?
Nic się nie kończy prostym tak lub nie
I nie na darmo giną wojownicy
Dlatego mówię To początek końca
A lud pijany wspina się na mury
Bo pustką zieją szańce barbarzyńców
Strzeżcie się tryumfu jest pułapką losu
I nic nie znaczą wrogów naszych hołdy
Jeden jest ogień którym płoną stosy
Miecz o dwóch ostrzach trzyma tępy żołdak
Ja wam nie bronie radości
Bo losu nie zmienią wam wróżby
Ale pomyślcie o własnej słabości
Zamiast o tryumfie nad ludźmi
O straszne święto co poprzedza zgon
Szczęśliwe miasto pod rządami Priama
Rynki świątynie freski poematy
Zbezcześci zabłocony but Achaja
Ślepota dzieci twych otwiera bramy
Już mrówcza fala toczy się po polu
Gdzie niewzruszenie tkwi Czerwony Koń
Ach jakbym chciała być jak oni być jak oni
Ach jak mi ciąży to co czuję to co wiem
Bawcie się pijcie dzieci
Jak się bawić i pić potraficie
Są ludy co dojrzały do śmierci
Z rąk ludzi niedojrzałych do życia
Są ludy!
niedziela, 4 maja 2008
sobota, 3 maja 2008
Historia magistra vitae
Czytając "Upadek Rzymu" Josepha Vogta można dopatrzyć się pewnym paraleli pomiędzy schyłkiem Cesarstwa a sytuacją ekonomiczno-społeczną dzisiejszej tzw. zachodniej cywilizacji. Jedną z przyczyn upadku Imperium była recesja gospodarki w różnych gałęziach rzemiosła stanowiącego obok handlu podstawowe źródło utrzymania dla ludności miast. Przyczyn regresu należy dopatrywać się w rozpowszechnionym wykorzystaniu niewolnej siły roboczej niezainteresowanej - przez wzgląd na swój pośledni status - jakością produkcji. Co więcej dobry dostęp do taniej siły roboczej eliminował ekonomiczną presję na doskonalenie metod wytwórczych i ich wydajność.Oczywiście nie tłumaczy to ogólnego zastoju w rozwoju techniki zauważalnego już od I w.p.n.e. Przyczyny należy upatrywać w samej kulturze owego okresu. Grecki racjonalizm powoli wypalał się. Nie przyrastała bowiem wiedza empiryczna a to ze względu na to, iż antyk "nie znał" eksperymentu, bazował raczej na obserwacji. Szerzej objawiało się to, szczególnie od końca II w.n.e, szybkim rozprzestrzenianiem się filozofii neoplatońskiej oraz wschodnich kultów mistycznych i misteryjnych jak chociażby mitraizm. Także szkolnictwo przeżywało kryzys. Edukacja ograniczała sie do gramatyki i retoryki - opierała sie głownie na klasykach. Filozofia, matematyka i inżynieria znajdowały sie poza nurtem klasycznego kształcenia, które ukierunkowane było na przygotowanie do studiów prawniczych, umożliwiających karierę w administracji cesarskiej. Szczególnie warstwy średnie postrzegały wykształcenie przez czysto utylitarystyczny pryzmat.
Powyżej, z grubsza zarysowana sytuacja, przypomina po części, to z czym mamy do czynienia dziś w Europie i USA. Role niewolników zajęli imigranci z Afryki, krajów Maghrebu i Bliskiego Wschodu, przyczyniając się do osłabienie presji modernizacyjnej w przemyśle (w okresie ostatnich 10-15 lat) oraz rozleniwienia społeczeństw zachodnich stroniących od pracy fizycznej czy bardziej uciążliwych zawodów w sektorze usług.
Tak jak w dobie Imperium Romanum niewolnicy z krajów barbarzyńskich współcześni imigranci nie posiadają zbyt wielkich kwalifikacji zawodowych i wykształcenia. Wielu ludzi z kręgów biznesowych traktuje to jako gwarancję, iż grupa ta nie będzie zbyt szybko awansowała społecznie zapewniając tanią siłę roboczą. Oczywiście przedsiębiorcy nie są jedynymi winnym obserwowanej obecnie wzmożonej imigracji, za którą wielu z nich intensywnie lobbuje . Winni są sami Europejczycy rozleniwieni przez wysokie subsydia społeczne w ramach państwa opiekuńczego.
Zapewne wielu przyrównanie niewolnika z czasów rzymskich do obecnych afrykańskich czy muzułmańskich imigrantów wyda się nie trafne. Jednkże zważyć należy na fakt, iż jednym i drugim nie zależało lub nie zależy na jakości i wydajności produkcji. W pierwszym wypadku było to związane ze statusem społecznym i prawnym zaś w drugim jest to związane z kulturą.
Spora rzesza imigrantów ze względu na swoje słabe kwalifikacje utrzymuje się z zasiłków w czym przypomina także rzymski plebs wyrugowany z rynku pracy przez powszechną dostępność niewolników. Mimo, iż geneza sytuacji ekonomicznej obu grup jest inna efekt jest ten sam: w ich obrębie kształtowała się bądź kształtuje się specyficzna roszczeniowo-odwetową mentalność bezradności życiowej.
Wracając do kwestii edukacji, wraz z amerykanizacją kultury Zachodu, coraz bardziej upowszechnia się postrzeganie wykształcenia w kategoriach utylitarnych - jako narzędzie do zdobycia dobrze płatnej pracy.
Przemysł wywiera presję na rządy i uczelnie w celu większej specjalizacji kierunków studiów. Władze centralne wielu państw tną wydatki na badania podstawowe przenoszać tak pozyskane środki na badania o charakterze politechnicznym. Poza wykształceniem prawniczym nauki humanistyczne cieńsza sie coraz mniejsza estymą - ich studiowanie ma umożliwiać karierę w administracji lokalnej lub rządowej czy w strukturach korporacyjnych. Nawet fizyka tak hołubiona za czasów Zimnej Wojny zaczyna być bagatelizowana jako swego rodzaju ekstrawagancja. Politycy uważają, iż "nowoczesnemu" społeczeństwu potrzeba specjalistów a nie intelektualistów.
Na efekty nie trzeba będzie długo czekać - prędzej czy później niedofinansowanie badań podstawowych zahamuje rozwój nauk stosowanych.
Kto nie przerobił lekcji historii musi ją powtórzyć.
Powyższy artykuł ukazał się na portalu europa21.pl
czwartek, 28 lutego 2008
Chichot historii. Krótkie przemyslenia o chrześcijaństwie.
wtorek, 5 lutego 2008
sobota, 2 lutego 2008
piątek, 18 stycznia 2008
Open Season by Stuck Mojo
niedziela, 7 października 2007
Nowa definicja lewaka
i zaśliniony skręt w dziurawych ząbeczkach. Uwaga: trzymać sie po nawietrznej, lewak zwykle cuchnie ostatnimi trzema kacapami, z którymi uprawiał multi-kulti.
Źródło: forum gazeta.pl


